Kategorie: Wszystkie | Polityka
RSS

Polityka

piątek, 10 marca 2017

Stało się to co stać się musiało. Kaczyński odbił się jak od ściany od europejskiej solidarności. Może dobrze że istnieje taki Kaczyński i jego chore ambicje bo to uzmysławia innym krajom Unii jakim zagrożeniem może być demagogia i kierowanie się chorymi pobudkami przez nieco więcej znaczącego polityka.

Nikt nie poparł kandydatury „państwowca” Wolskiego natomiast wszystkie kraje stanęły murem za „bezpaństwowcem” Tuskiem.

Nie istniała żadna Grupa Wyszechradzka, żaden Orban, nie było żadnej niemieckiej dominacji, tym razem Unia błyskawicznie zwarła szeregi i w 20 minut wykazała niespotykaną solidarność.

Nikt nie poparł Wolskiego, bo okazało, że nikt nie traktuje pisowskiego rządu poważnie, poważnie traktowany jest Donald Tusk. Kaczyński został zdegradowany co najwyżej do poziomu tego co przewodzi siermiężnej, comiesięcznej miesięcznicy.

Pamiętam jak kiedyś profesor Staniszkis wmawiała Polakom, że Kaczyński to jest prawdziwy mąż stanu. No to okazało się że wielki strateg jest nagi. Kaczyński nigdy nie wygrałby wyborów gdyby nie pomogła mu w tym nieudolna Platforma i gdyby nie kupił elektoratu.

Na forum międzynarodowym Kaczyński nic nie znaczy, w każdym razie nie tyle ile by chciał, Tusk bez poparcia zdeklasował Kaczyńskiego za którym stała cała państwowa biurokracja 27 : 1.

środa, 08 marca 2017

No i doczekaliśmy się, będziemy mieli swoją szarą eminencję Unii Europejskiej. Do tej pory specjalnością posła Kaczyńskiego było niszczenie z tylnego, politycznego fotela: Trybunału Konstytucyjnego, sądów, prokuratury, demontaż szkolnictwa i osłabianie armii, plus masa innych poczynań zmuszających ludzi do wychodzenia na ulicę, ale to wszystko dzieje się na naszym podwórku. Teraz Kaczyński postanowił wypłynąć na europejskie wody i wpłynąć na Unię Europejską. Z ust takich ludzi jak Waszczykowski, Szydło czy Kaczyński dowiaduję się że Polska chce aby szefem Rady Europejskiej został Saryusz-Wolski. Na szczęście dla mnie Polska to nie Kaczyński, i dla wielu europejskich przywódców również.

Merkel spotkała się z Kaczyńskim gdyż prawdopodobnie osobiście chciała się przekonać co to za egzemplarz? Kaczyński w swojej dziecięcej naiwności uznał, że oto został nobilitowany do grona możnych tego świata. A skoro ma taką moc to może ustawiać klocki na europejskiej szachownicy. No i uruchomił swoją infantylną machinerię. Szydło pisze rozpaczliwe listy do szefów państw unijnych informując ich o przekroczeniu europejskich uprawnień przez Tuska. Kaczyński wpada w histerię mówiąc o łamaniu zasad Unii Europejskiej i o obniżaniu statusu Polski przez Tuska. Ale wszystkich przebija maestro Waszczykowski, który rywalizuje z Macierewiczem o tytuł mistrza paranoi. Waszczykowski przypisuje Tuskowi: Brexit, kryzys migracyjny i pucz w Polsce.

I po co to wszystko ? No cóż – Tuskofobia. Paniczny lęk, wręcz trwoga przed Tuskiem. Takie stany są charakterystyczne dla ludzi pokroju Kaczyńskiego. Dla ludzi o nieczystych intencjach, którzy doskonale wiedzą że manipulacja, którą się posługują nie będzie działać wiecznie i przyjdzie czas rozliczeń. Kaczyński boi się autorytetu Tuska i chciałby go mieć tu w kraju. Mogłaby się nim wtedy zająć „niezależna”prokuratura Ziobry.

Gdyby nawet założyć że Saryusz-Wolski byłby lepszy od Tuska, to kto rozsądny chciałby „z głupim znaleźć...?” Który przywódca europejski chciałby iść ręka w rękę z Pisem ? Z Kaczyńskim który obraża Polaków, z geografem Waszczykowskim, z oblatywaczem helikopterów Macierewiczem czy z Szydło, która wywołana stoi pod tablicą na środku europejskiej klasy i musi się tłumaczyć ze swojego złego zachowania.Tylko Dudzie kazali siedzieć cicho więc głosu nie zabiera, zachowuje się podobnie jak tzw. pierwsza dama.

piątek, 09 grudnia 2016

Kiedyś napisałem o Kempie i Pawłowicz – straganiara i maglara. Nie pamiętam której, który tytuł nadałem? Mam nadzieję, że obie panie czytając ten artykuł nie pokłócą się i zgodnie nadane im tytuły między siebie podzielą.

Obie panie reprezentują typowy straganiarski magiel, świetnie się w tych klimatach czują i świetnie się w tych klimatach odnajdują. Są jak dwie syreny pływające w straganiarsko - maglarskim bajorze. To dzięki tym dwóm syrenkom to bajoro nabiera pewnej szlachetności.

Gorzej, jeżeli syreny z bajora pchają się na salony. Jeszcze gorzej jeżeli są to polityczne salony. No niestety, mydło i zwykły prysznic tu nie pomogą i mentalne klimaty ze straganiarsko – maglarskiego bajora obie syrenki na polityczne salony, na sobie przenoszą.

Czasami, dzięki temu, jest tylko nieco śmiesznie lub prymitywnie ale czasami robi się groźnie.

Weźmy taką sytuację z powrotnym lotem Szydło, jej ekipy i towarzyszących dziennikarzy do Polski. Kempa próbowała upchnąć dwa samoloty do jednego. Gdyby doszło do katastrofy to „rozbijanie się” polskich polityków stałoby się polską specjalnością.

Najzabawniejsze jednak było ujawnienie instrukcji HEAD. HEAD to bardzo tajemnicza i poważnie brzmiąca nazwa na dodatek okazuje się że jest to bardzo ważna INSTRUKCJA. I tę instrukcję powinna znać hahaha... minister, znaczy Kempa.

Gdy czytam zbitek słów Kempa - HEAD to wiem jedno, jedno nie pasuje do drugiego, mało tego, jedno kłóci się z drugim.

Zastanawiam się czy przed lotem Kempa – minister, Szefowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ogóle słyszała o czymś takim jak HEAD? No bo trzeba mieć head żeby znać HEAD.

Tym razem Kempie się udało, katastrofy nie było bo … bo przytomność umysłu wykazał kapitan samolotu. Kapitan samolotu został zredukowany przez straganiarę – maglarę Kempę do jej poziomu, czyli poziomu kierowcy zdezelowanego, przeciążonego, podmiejskiego autobusu, który nie zna instrukcji HEAD i który musi wrzasnąć na pasażerów – Wysiadać !! Bo jak ku... drzwi nie zamknę to nie pojadę!!

Wiec kapitan samolotu musiał wrzasnąć na pasażerów żeby część wysiadła, bo nie poleci. A było tak blisko, Macierewicz już ręce zacierał i węszył ruski trotyl.

Tej przepychance z politowaniem przyglądali się Anglicy – znaczy obsługa lotniska.I przeszli szybki kurs z geografii. No tak, myśleli sobie – samolot przyleciał z dalekiego wschodu a jeszcze rok temu Polska była tak blisko zachodu.

 

wtorek, 29 marca 2016

Kurwa !!!

Co tu komentować ???!!!

Jeżeli ten pojebany gość na W - czyli pojeb Waszczykowski -  mówi że " Odeszliśmy od murzyńskości w relacjach z USA"!!!

Gdy na czele przyjaznego nam - do niedawna - supermocarstwa stoi prezydent o "murzyńskich"

korzeniach - tragedia. 

Cieszą mnie takie wypowiedzi. Im wcześniej wyjdziemy z tego zasranego pisowskiego psychiatrykowa, które stworzyli sami Polacy, tym lepiej. 

 

 

niedziela, 13 marca 2016

Zastanawia mnie dziennikarstwo. O co chodzi?

Czytam nagłówek w wyborcza.pl – "Tłum na spotkaniu z Pawłowicz".

Myślę sobie. Prosty lud wybrał PiS. Prosty lud poszedł też na spotkanie z maglarą Pawłowicz, na dodatek profesor i posłanką partii, która takie indywidua przygarnia.

To jest czas kiedy jesteśmy podekscytowani manifestacją KOD – jakieś 50 tysięcy ludzi. W pewnym stopniu Pisowska policja - bo nie sądzę żeby w całości -  podaje 15 tysięcy, bo ma za zadanie zaniżać aktywność normalnych ludzi i … chronić kiboli, tak jak we Wrocławiu. Gdzie przestępcy atakowali piłkarzy a Błaszczak przyklaskiwał.

Więc myślę sobie, skoro na manifestację przyszło … Ok. niech będzie prawie pisowskiej policji - 15tysiecy normalnych ludzi, to skoro na Pawłowicz, według wyborczej.pl przyszedł TŁUM … to pomyślałem, że może przyszło aż jakieś 5. tysięcy wyznawców dziwoląga? Jak kiedyś na Kaszpirowskiego.

Może aż tyle? Przecież jest to możliwe. Skoro w Polsce rządzi psychopata – bo ludzie tak chcieli, to może i na maglarę ciągną tłumy bo chcą zobaczyć dziwoląga z którym się utożsamiają?

Już otwieram artykuł w wyborcz.pl i chcę dotrzeć do źródła swojej pomyłki – bo zapewne na Pawłowicz przyszło jednak więcej oszołomów, może nawet więcej niż na policyjny KOD? Czyli ponad 15tys?

I tu zaskoczenie …

TU

Ten tłum, to według wyborczej.pl … kilkadziesiąt osób.

Poczułem się oszukany przez Kaczyńskiego, Dudę, Szydło i wyborcza.pl.

Kaczyński, Szydło, Duda oszukują z natury – wyborcza.pl, nie wiem dlaczego?

Tłum to tłum a nie żałosna garstka, kilkadziesiąt osób raptem. Fatalny przekaz z wyborczej.pl poszedł w świat.

Nie czytałem artykułu bo w wypadku tej osoby nie chodzi o treść, skupiłem się na liczbach. Trzeba lepiej dobierać nagłówki, chyba że chodzi o kliknięcia ? 

 









sobota, 12 marca 2016

PiS wypuściło spot w którym atakuje TK i KOD. Skoro po raptem stu dniach rządzenia muszą wypuszczać spot żeby im elektorat nie uciekł to znaczy, że nie jest dobrze.

Gdyby realizowali obietnice, gdyby nie rozwalali demokracji nie musieliby żadnych spotów produkować. Mają przecież pełnię władzy i mogą robić samo dobro więc czego się boją? Ano tego żeby ludzie nie zorientowali się że zostali oszukani, że do władzy dorwała się banda dyletantów, że nawet nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa swojemu Dudzie. To żałosne żeby po ośmiu miesiącach jeżdżenia samochodem zwalać odpowiedzialność na poprzednią ekipę. To żałosne żeby bać się pokojowych manifestacji KODu kiedy ma się pełnię władzy i można czynem udowodnić społeczeństwu swoje dobre intencje. No właśnie, pod warunkiem, że ma się dobre intencje. W przeciwnym bowiem razie trzeba produkować propagandowe spoty.

Dostali mandat od ludzi w zamian za obietnice przedwyborcze. Tylko, że w tych obietnicach to nie Macierewicz miał być ministrem, nie było nic o niszczeniu TK i totalnej rozwałce Służby Cywilnej.

Do ludzi powoli zaczyna docierać że coś jest nie tak i tego w Pisie się boją. Idę o zakład, że porażka planu 500+ będzie jeszcze w tym roku. Gminy dostaną za mało pieniędzy na wypłaty a rząd będzie udowadniał, że dał tyle ile się należy. Gminy będą chciały tyle ile im potrzeba a rząd będzie twierdził, że gminy tyle właśnie dostały. A pośrodku będzie stał skołowany człowiek. Jeżeli skołowany człowiek przyzna rację rządowi to rząd szybko znajdzie pretekst do dobrej zmiany i wcześniejszych wyborów samorządowych.

Słychać głosy że w Polsce może potrzebny jest drugi Majdan. Absolutnie nie. Majdan polityczny i gospodarczy Kaczyński wraz ze swoją ekipą sami już zaczęli organizować. Potrzeba czasu żeby ludzie przejrzeli na oczy wtedy to będzie koniec tych dyletantów. Trzeba pozwolić im rządzić, Kaczyńskiego nikt lepiej nie unicestwi jak on sam.

Największą porażką Kaczyńskiego jest to że nie stoi na czele … KODu. On miał ambicje być trybunem dla wykształciuchów ale okazało się że na to nie ma kwalifikacji, został brutalnie sprowadzony na ziemię, jego ego mocno się potłukło gdy się zorientował,że może być co najwyżej autorytetem dla ciemnego luda i to jest jego zgryzotą. Więc wykształciuchy zostały, gorszym sortem.

To tak jak w przedszkolu, jeśli brakuje ci argumentów to zaczynasz przezywać i mówisz – głupi... a to nie świadczy o inteligencji, lecz o złości i… desperacji.



środa, 09 marca 2016

Czy Maciej Stuhr robił sobie jaja z katastrofy albo z Wałęsy, lub opony? Oczywiście że nie. Żartował z tych, którzy te wydarzenia sami ośmieszyli i sprowadzili do groteski.

Zacznijmy od Kaczyńskiego i jego obraźliwego określenia „gorszego sortu Polaków.” Gorszy sort Polaków za taki się nie uważa, ale bawi się tym określeniem, czy gorszy sort Polaków nie ma prawa śmiać się z samych siebie? Najwyraźniej Wiadomości uważają, że gorszy sort powinien podejść do sprawy poważnie. Jest gorszym sortem bo tak chce Kaczyński. Gorszy sort powinien to uznać, podejść do sprawy poważnie i z tego nie żartować. Ale gorszy sort chce z siebie żartować i czeka na kolejne pomysły zaburzonego prezesa.

Czy Stuhr kpił z Wałęsy? Jasne że nie. Może z teczek i IPNu? – jasne że tak!! To IPN ośmieszył całą sytuację z teczkami Wałęsy. Miało być poważnie a wyszło groteskowo. IPNowi tak się spieszyło z publikacją materiałów, że nie sprawdził ich wiarygodności. Na dodatek, Wiadomości, które teraz ganią Stuhra same pogmatwały sprawę podając nieprawdę odnośnie potwierdzenia autentyczności dokumentów, przez grafologa. Więc kto tu tak naprawdę jest śmieszny? IPN i Wiadomości czy Stuhr?

To samo z Wyklętymi. Duda miał objąć patronat nad I Hajnowskim Marszem Żołnierzy Wyklętych, gdy okazało się że na plakacie reklamującym to wydarzenie znajduje się podobizna „Burego”, którego morderstwa uznano za zbrodnię przeciwko ludzkości Duda się szybko wycofał. I kto tu sobie robi jaja – Stuhr?

Teraz opona i znów Duda w roli głównej. Opona się rozsypała a Duda używa dosadnych określeń. „Był huk, był wystrzał – wszyscy go poczuliśmy”. To prawie jak zamach i fala uderzeniowa. Oczywiście będą chcieli winę zwalić na PO ale jest jedno ale. Jeżeli ja kupuję używane auto to po 8. miesiącach eksploatacji już wiem co jest ewentualnie do naprawy. Tu ewidentnie nawalili ci którzy odpowiadali za przygotowanie pojazdu do drogi, no chyba że, tak jak chcą niektórzy, będzie wina Tuska, zamach itp. Niejaki Karnowski twierdzi bez ogródek - „Należy przyjąć że chciano zabić prezydenta” – no cóż, Karnowski wie najlepiej, ciekawe co wie i skąd to wie, może tylko przypuszcza? Więc mamy gotowy temat do żartów i co się dziwić M.Stuhrowi?

I wreszcie Tu polew. Pancerna brzoza, pękające parówki, puszki po piwie. Takich argumentów używali eksperci od wypadku w Smoleńsku. Dołożył też sam Kaczyński, który coś mówił o generalskiej nodze swojego brata w trumnie. Bardziej ośmieszyć katastrofy w Smoleńsku niż to zrobił Macierewicz jego „eksperci” i jego komisje już się nie da.

Tak więc po jednej stronie mamy: Kaczyńskiego, IPN, Dudę, obecny BOR, Wiadomości, Macierewicza, Karnowskiego i wielu innych, którzy codziennie dostarczają nowych tematów a pod drugiej stronie Macieja Stuhra, który nic nie wymyślał, on tylko, ich poczynania inteligentnie i dowcipnie spuentował.



poniedziałek, 07 marca 2016

Wysłuchałem jego przemówienia z Łomży i gdy słyszałem stwierdzenia kierowane do Polaków gorszego sortu, pełne jadu i nienawiści zastanawiałem się jak te słowa brzmiałyby w ustach Donalda Tuska?

Czy Donald Tusk użyłby tych samych określeń pod adresem swoich oponentów? No i kompletnie mi się to nie zgadzało, zupełnie klimat przemówień Kaczyńskiego nie pasuje mi do klimatu przemówień i doboru słów w wypadku Donalda Tuska.

Porównuję go do premiera Tuska gdyż Kaczyński swoje idee chce wcielać w życie przez minimum dwie kadencje.

Kaczyński w swoich przemówieniach przypomina Hitlera, który za nic miał demokrację i najchętniej by zmiażdżył i unicestwił swoich przeciwników. Natomiast w swoich pomysłach i reakcjach przypomina mi, groźnego dla swojego narodu, i totalnie infantylnego zarazem Kima z Korei Północnej.

Kaczyński w swoim szaleństwie szarpie się i miota. Posiłkuje się najwymyślniejszymi przykładami. Przywołuje Breżniewa i Związek Radziecki. Insynuuje że opozycja jest sterowana z zagranicy. Że jacyś ludzie uprawiali pedagogikę wstydu. Mówi o upokarzaniu Polaków. Dyscyplinuje zagranicznych dziennikarzy. Gada jak Urban gdy był w najlepszej formie.

Odnoszę wrażenie, że Kaczyński dryfuje w jedną, dziwną stronę. Jego emocjonalne przemówienia będą coraz mniej zrozumiałe dla jego prostego, zmanipulowanego elektoratu i paradoksalnie najbardziej będzie rozumiany przez znienawidzonych ...wykształciuchów, tylko oni jeszcze będą w stanie ogarnąć słowa „mistrza”.

W momencie gdy i wykształciuchy przestaną nadążać za naukami „mistrza” będzie to koniec „mistrza”.

Ego „mistrza” nie zniesie sytuacji w której jego własny bełkot będzie rozumiał tylko … on sam. Wtedy „mistrzowi” najpierw skoczy adrenalina a fala gniewu i złości zaleje mu mózg.

Gdy, gospodarcze, utopijne wizje „mistrza” doprowadzą do tego, że prosty elektorat zobaczy ubytki w swoim portfelu, to elektorat zacznie mruczeć z niezadowolenia.

Wtedy „mistrza” nienawiść i pogarda skierują się w stronę jego własnego elektoratu. Niewdzięczny elektorat, nic nie rozumie – wielkie dzieło budowy/nie wiadomo czego?/ Wymaga czasem poświęceń – przecież np.w Korei Północnej obywatele to wiedzą i cierpliwie czekają.

Czy Lech Kaczyński, gdy leciał we mgle do Smoleńska usłyszał od brata – musisz to zrobić?

Czy Szydło i jej rząd, który nie ma kasy na przedwyborcze obietnice słyszy od Kaczyńskiego to samo – musisz to zrobić?

Wygląda na to że Kaczyński zawsze jest sobą a potem, na końcu, jest katastrofa?



środa, 24 lutego 2016

Kaczyński milczy, myślę że z dwóch powodów. Po pierwsze nie chce uczestniczyć w tej teczkowej przepychance. Byłby zmuszony do komentarzy, udzielania wywiadów, generalnie zostałby wciągnięty w ten „bolkowy” tygiel a nie chce się ubrudzić.

Po drugie, Kaczyński nie może być pewny czy w tych ujawnionych dokumentach nie ma coś na niego? Dopiero gdy koledzy z IPNu doniosą mu, że nic nie znaleźli, wtedy zabierze głos.

Jaki będzie ton wypowiedzi Kaczyńskiego? Ma dwie możliwości, albo jego komentarz będzie wyważony i stonowany, w co wątpię. Lub będzie chciał zdeprecjonować Wałęsę i nadal będzie natrętnie próbował podmienić go na swojego brata? Ale to jest ryzyko, bo jeżeli gdzieś u jakiejś innej wdowy znajdą się teczki a wśród nich kwity na niego i brata to dojdzie do kompromitacji i pewno teraz nad tym intensywnie rozmyśla.

Już od dawna wielu chciało być Wałęsą, tylko że żeby być Wałęsą, trzeba być też Bolkiem. Bolek, paradoksalnie, coraz mniej jest postacią, która współpracowała, a staje się symbolem pewnej rozgrywki z esbecją. Po jednej stronie mamy samotnego, bezbronnego człowieka z początku lat 70. a po drugiej potężny aparat represji, który musi tego człowieka złamać.

Samotny człowiek pozornie idzie na współpracę, po to żeby może zachować życie? Przykład księdza Popiełuszki pokazuje, że te służby potrafiły działać bezwzględnie. A Wałęsa miał dla kogo żyć, miał żonę i liczną rodzinę. Co by było gdyby np. go zabili? Dzieci straciły by ojca, żona zostałaby wdową. Nawet nie wiadomo czy powstałaby o nim jakaś piosenka, jak o Janku Wiśniewskim. Symboliczny Janek Wiśniewski zginął w sposób spektakularny, Popiełuszko podobnie. Kto by się wtedy upomniał o Wałęsę, który jeszcze nie przywódca Solidarności, „przypadkowo” zmarłby na atak serca gdzieś w celi?

To co zrobił Wałęsa później – to była wielokrotna pokuta. Udowodnił, że tamten podpis to była rozpaczliwa obrona i desperacja. Stał się symbolem walki i wolnej Polski, stał się przywódcą, którego Polacy bardzo potrzebowali.

Paradoksalnie, gdyby nie Wałęsa, który kiedyś z epizodem Bolka, wywalczył dla Polski demokrację to nie byłoby ani Kaczyńskiego, ani Pisu, a Kaczyński nie miałby czego rozwalać bo zabawki, czyli demokracji do obecnej rozwałki, by po prosu nie było.

Co zrobił Kaczyński gdy Wałęsa został internowany? Był na wolności, internowany nie był. Jeżeli miał takie predyspozycje przywódcze? - mógł się wtedy wykazać. Mógł stworzyć struktury, skupić wokół siebie opozycjonistów. Mógł prowadzić walkę żeby udowodnić jak wielkim jest patriotą. Patriotą nie w gębie, ale w działaniu. W tym mrocznym czasie kiedy Polacy potrzebowali nadziei, mógł nam tę nadzieję dać. Niestety nie dał. A przecież mógł zmagać się, tak jak Wałęsa, z esbecją, milicją i całą machiną represji. Mógł pokazać jak walczy niezłomny Kaczyński i na dodatek, niczego nie podpisuje. To był świetny czas dla bohaterów. Dlaczego Kaczyński go nie wykorzystał? Dlaczego nie został bohaterem? Dlaczego już wtedy nie zdetronizował Wałęsy? Był o niebo lepiej wykształcony, był patriotą.

Przecież mógł wyjąć to co każdy żołnierz nosi w plecaku – buławę. No tak, może i każdy nosi ale nie każdy może być Napoleonem. A może plecak Kaczyńskiego był pusty?

Więc co zrobił Kaczyński gdy Wałęsa był internowany a on sam mógł zająć jego miejsce i poprowadzić lud na barykady?

Zrobił bardzo wiele … nie narażając się poczekał, aż Wałęsa … wyjdzie z tego internowania i dokończy rozpoczęte dzieło.

Każdy podziwiany przywódca jak Napoleon czy Piłsudski ma w sobie to coś, co pociąga tłumy … charyzmę. Kaczyński jej nie ma, zawsze pozostanie tylko znakomitym ale żałosnym manipulantem. Zasiał ziarno nienawiści Polaka do Polaka i przez lata umiejętnie je pielęgnował – to jedyna jego „zasługa” i jedyna umiejętność.

Teraz stada piesków ujadają i próbują kąsać z zazdrości, i bezsilnej złości, że zostali w stadzie, i że nie było ich stać na odwagę, żeby w odpowiednim momencie wyjść ze stada i zostać...Bolkiem.



niedziela, 21 lutego 2016

Skopiowane z FB – GAZETA.PL Edward Graczyk 2008-12-09. krótko było – już nie ma na FB.

Ja, niżej podpisany Edward Graczyk, mając na uwadze zgłaszane publicznie zarzuty wobec Lecha Wałęsy o jego rzekomą agenturalną przeszłość oświadczam co następuje:

1. Jako pracownik służb kontrwywiadu PRL zostałem skierowany do Gdańska w celu monitorowania bezpieczeństwa państwa w związku z zajściami w grudniu 1970 r. Zlecono mi ocenę postępowania i potencjalnego zagrożenia ze strony czynników zewnętrznych oraz skoncentrowanie uwagi na liderów protestów robotniczych, w tym na osobie Lecha Wałęsy.


2. W trakcie realizacji tych zleconych mi zadań, w ścisłej współpracy z innymi organami PRL, przeprowadzałem przesłuchania liderów protestów, protestów tym Lecha Wałęsy jako uczestnika i przywódcę zajść.

3. Wszystkie rozmowy z Lechem Wałęsą były przesłuchaniami w czasie których był on poddawany oczywiście presji właściwej dla tej formy wywiadowczej.

4. Nigdy nie uzyskałem od Lecha Wałęsy żadnej deklaracji współpracy z organami bezpieczeństwa PRL, ani nigdy w czasie tych rozmów czy przesłuchań nie było mowy o werbunku Lecha Wałęsy do współpracy z organami PRL.

5. Zaprzeczam kategorycznie twierdzeniu, abym był tą osobą, która zwerbowała Lecha Wałęsę.

6. Według mojej wiedzy operacyjnej, żaden inny pracownik organów bezpieczeństwa PRL nie uzyskał od Lecha Wałęsy zgody lub deklaracji współpracy agenturalnej czy jakiejkolwiek innej z organami PRL, gdyż fakt taki byłby mi natychmiast znany, jako informacja niezbędna w pracy wywiadowczej.

7. Jednoznacznie stwierdzam, że Lech Wałęsa nie sporządzał na moje ani innych organów PRL zlecenie żadnych relacji ani informacji na piśmie.

8. Z treści przesłuchań Lecha Wałęsy nie wynikała żadna możliwość pokrzywdzenia ani zagrożenia dla osób trzecich.

9. Wobec braku jakiejkolwiek deklaracji współpracy z organami PRL wykluczone jest, abym przekazywał Lechowi Wałęsie środki finansowe jako wynagrodzenie, czy zwrot kosztów podróży, skoro przesłuchania odbywały się w mieście jego zamieszkania tj. w Gdańsku, a zwrot kosztów należał się tylko w razie dojazdu z innej miejscowości.

10. Potwierdziłem w swoich upublicznionych zeznaniach wiarygodność dokumentu kwitującego przekazanie pieniędzy, sygnowane podpisem "Bolek", co oznaczało w praktyce służb PRL, że środki zostały przeznaczone na sprawę o kryptonimie "Bolek", a wydatkowanie potwierdzone zostało podpisem wykonanym przeze mnie lub innego pracownika służb PRL za pomocą tego kryptonimu.

11. Lech Wałęsa osobiście, własnoręcznie, ani w żaden inny sposób nie potwierdzał przyjęcia ode mnie żadnych środków finansowych, gdyż nigdy nie nastąpiło wręczenie mu takich środków.

12. Standardową praktyką działania organów bezpieczeństwa PRL było przypisanie do akcji rozpracowywania danej osoby, w tym przypadku Lecha Wałęsy, konkretnego kryptonimu bez wiedzy ani zgody tej osoby. Kryptonimem "Bolek" zostały nazwane w dokumentacji organów PRL wszystkie działania wobec danej osoby, w tym podsłuchy w zakładzie pracy, na łącznicy telefonicznej, podsłuch w siedzibie związku zawodowego kierowanego przez Lecha Wałęsę i podsłuch na telefon domowy.

13. Istniejące pokwitowania przekazania środków finansowych nie są więc pokwitowaniami odebrania ich przez osobę poddaną rozpracowaniu, a stanowią potwierdzenie poniesienia kosztów aranżacyjnych prowadzenia sprawy o danym kryptonimie kryptonimie rozliczeniach wewnętrznych organów PRL.

Reasumując:

Po pierwsze - nie został z moim udziałem, ani za moją wiedzą dokonany werbunek Lecha Wałęsy do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL, o takim fakcie zostałbym poinformowany,

Po drugie - Lech Wałęsa nie otrzymywał żadnych środków finansowych finansowych z tytułu wezwań na przesłuchania lub jakichkolwiek innych gratyfikacji finansowych.

Po trzecie - Lech Wałęsa z racji rozpracowywania jego działalności był stroną pokrzywdzoną.

Po czwarte - prowadzone przesłuchania Lecha Wałęsy dotyczyły spraw bezpieczeństwa zewnętrznego PRL, a nie jakichkolwiek relacji wewnątrz grup pracowników, czy kolegów, dlatego nie mogły stanowić zagrożenia dla tych osób. 

Oświadczam, że ze względu na wiek i inne okoliczności osobiste chcę zamknąć wszelkie spekulacje w opisywanych sprawach przekazuję powyższe informacje w dobrej wierze, opisując znaną mi prawdę historyczną i nie mam zamiaru w żaden inny sposób wypowiadać się w tej sprawie.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55
Zakładki:
Czepny@gazeta.pl
Minister
Tagi
Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne)