Kategorie: Wszystkie | Polityka
RSS

Polityka

wtorek, 29 marca 2016

Kurwa !!!

Co tu komentować ???!!!

Jeżeli ten pojebany gość na W - czyli pojeb Waszczykowski -  mówi że " Odeszliśmy od murzyńskości w relacjach z USA"!!!

Gdy na czele przyjaznego nam - do niedawna - supermocarstwa stoi prezydent o "murzyńskich"

korzeniach - tragedia. 

Cieszą mnie takie wypowiedzi. Im wcześniej wyjdziemy z tego zasranego pisowskiego psychiatrykowa, które stworzyli sami Polacy, tym lepiej. 

 

 

niedziela, 13 marca 2016

Zastanawia mnie dziennikarstwo. O co chodzi?

Czytam nagłówek w wyborcza.pl – "Tłum na spotkaniu z Pawłowicz".

Myślę sobie. Prosty lud wybrał PiS. Prosty lud poszedł też na spotkanie z maglarą Pawłowicz, na dodatek profesor i posłanką partii, która takie indywidua przygarnia.

To jest czas kiedy jesteśmy podekscytowani manifestacją KOD – jakieś 50 tysięcy ludzi. W pewnym stopniu Pisowska policja - bo nie sądzę żeby w całości -  podaje 15 tysięcy, bo ma za zadanie zaniżać aktywność normalnych ludzi i … chronić kiboli, tak jak we Wrocławiu. Gdzie przestępcy atakowali piłkarzy a Błaszczak przyklaskiwał.

Więc myślę sobie, skoro na manifestację przyszło … Ok. niech będzie prawie pisowskiej policji - 15tysiecy normalnych ludzi, to skoro na Pawłowicz, według wyborczej.pl przyszedł TŁUM … to pomyślałem, że może przyszło aż jakieś 5. tysięcy wyznawców dziwoląga? Jak kiedyś na Kaszpirowskiego.

Może aż tyle? Przecież jest to możliwe. Skoro w Polsce rządzi psychopata – bo ludzie tak chcieli, to może i na maglarę ciągną tłumy bo chcą zobaczyć dziwoląga z którym się utożsamiają?

Już otwieram artykuł w wyborcz.pl i chcę dotrzeć do źródła swojej pomyłki – bo zapewne na Pawłowicz przyszło jednak więcej oszołomów, może nawet więcej niż na policyjny KOD? Czyli ponad 15tys?

I tu zaskoczenie …

TU

Ten tłum, to według wyborczej.pl … kilkadziesiąt osób.

Poczułem się oszukany przez Kaczyńskiego, Dudę, Szydło i wyborcza.pl.

Kaczyński, Szydło, Duda oszukują z natury – wyborcza.pl, nie wiem dlaczego?

Tłum to tłum a nie żałosna garstka, kilkadziesiąt osób raptem. Fatalny przekaz z wyborczej.pl poszedł w świat.

Nie czytałem artykułu bo w wypadku tej osoby nie chodzi o treść, skupiłem się na liczbach. Trzeba lepiej dobierać nagłówki, chyba że chodzi o kliknięcia ? 

 









sobota, 12 marca 2016

PiS wypuściło spot w którym atakuje TK i KOD. Skoro po raptem stu dniach rządzenia muszą wypuszczać spot żeby im elektorat nie uciekł to znaczy, że nie jest dobrze.

Gdyby realizowali obietnice, gdyby nie rozwalali demokracji nie musieliby żadnych spotów produkować. Mają przecież pełnię władzy i mogą robić samo dobro więc czego się boją? Ano tego żeby ludzie nie zorientowali się że zostali oszukani, że do władzy dorwała się banda dyletantów, że nawet nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa swojemu Dudzie. To żałosne żeby po ośmiu miesiącach jeżdżenia samochodem zwalać odpowiedzialność na poprzednią ekipę. To żałosne żeby bać się pokojowych manifestacji KODu kiedy ma się pełnię władzy i można czynem udowodnić społeczeństwu swoje dobre intencje. No właśnie, pod warunkiem, że ma się dobre intencje. W przeciwnym bowiem razie trzeba produkować propagandowe spoty.

Dostali mandat od ludzi w zamian za obietnice przedwyborcze. Tylko, że w tych obietnicach to nie Macierewicz miał być ministrem, nie było nic o niszczeniu TK i totalnej rozwałce Służby Cywilnej.

Do ludzi powoli zaczyna docierać że coś jest nie tak i tego w Pisie się boją. Idę o zakład, że porażka planu 500+ będzie jeszcze w tym roku. Gminy dostaną za mało pieniędzy na wypłaty a rząd będzie udowadniał, że dał tyle ile się należy. Gminy będą chciały tyle ile im potrzeba a rząd będzie twierdził, że gminy tyle właśnie dostały. A pośrodku będzie stał skołowany człowiek. Jeżeli skołowany człowiek przyzna rację rządowi to rząd szybko znajdzie pretekst do dobrej zmiany i wcześniejszych wyborów samorządowych.

Słychać głosy że w Polsce może potrzebny jest drugi Majdan. Absolutnie nie. Majdan polityczny i gospodarczy Kaczyński wraz ze swoją ekipą sami już zaczęli organizować. Potrzeba czasu żeby ludzie przejrzeli na oczy wtedy to będzie koniec tych dyletantów. Trzeba pozwolić im rządzić, Kaczyńskiego nikt lepiej nie unicestwi jak on sam.

Największą porażką Kaczyńskiego jest to że nie stoi na czele … KODu. On miał ambicje być trybunem dla wykształciuchów ale okazało się że na to nie ma kwalifikacji, został brutalnie sprowadzony na ziemię, jego ego mocno się potłukło gdy się zorientował,że może być co najwyżej autorytetem dla ciemnego luda i to jest jego zgryzotą. Więc wykształciuchy zostały, gorszym sortem.

To tak jak w przedszkolu, jeśli brakuje ci argumentów to zaczynasz przezywać i mówisz – głupi... a to nie świadczy o inteligencji, lecz o złości i… desperacji.



środa, 09 marca 2016

Czy Maciej Stuhr robił sobie jaja z katastrofy albo z Wałęsy, lub opony? Oczywiście że nie. Żartował z tych, którzy te wydarzenia sami ośmieszyli i sprowadzili do groteski.

Zacznijmy od Kaczyńskiego i jego obraźliwego określenia „gorszego sortu Polaków.” Gorszy sort Polaków za taki się nie uważa, ale bawi się tym określeniem, czy gorszy sort Polaków nie ma prawa śmiać się z samych siebie? Najwyraźniej Wiadomości uważają, że gorszy sort powinien podejść do sprawy poważnie. Jest gorszym sortem bo tak chce Kaczyński. Gorszy sort powinien to uznać, podejść do sprawy poważnie i z tego nie żartować. Ale gorszy sort chce z siebie żartować i czeka na kolejne pomysły zaburzonego prezesa.

Czy Stuhr kpił z Wałęsy? Jasne że nie. Może z teczek i IPNu? – jasne że tak!! To IPN ośmieszył całą sytuację z teczkami Wałęsy. Miało być poważnie a wyszło groteskowo. IPNowi tak się spieszyło z publikacją materiałów, że nie sprawdził ich wiarygodności. Na dodatek, Wiadomości, które teraz ganią Stuhra same pogmatwały sprawę podając nieprawdę odnośnie potwierdzenia autentyczności dokumentów, przez grafologa. Więc kto tu tak naprawdę jest śmieszny? IPN i Wiadomości czy Stuhr?

To samo z Wyklętymi. Duda miał objąć patronat nad I Hajnowskim Marszem Żołnierzy Wyklętych, gdy okazało się że na plakacie reklamującym to wydarzenie znajduje się podobizna „Burego”, którego morderstwa uznano za zbrodnię przeciwko ludzkości Duda się szybko wycofał. I kto tu sobie robi jaja – Stuhr?

Teraz opona i znów Duda w roli głównej. Opona się rozsypała a Duda używa dosadnych określeń. „Był huk, był wystrzał – wszyscy go poczuliśmy”. To prawie jak zamach i fala uderzeniowa. Oczywiście będą chcieli winę zwalić na PO ale jest jedno ale. Jeżeli ja kupuję używane auto to po 8. miesiącach eksploatacji już wiem co jest ewentualnie do naprawy. Tu ewidentnie nawalili ci którzy odpowiadali za przygotowanie pojazdu do drogi, no chyba że, tak jak chcą niektórzy, będzie wina Tuska, zamach itp. Niejaki Karnowski twierdzi bez ogródek - „Należy przyjąć że chciano zabić prezydenta” – no cóż, Karnowski wie najlepiej, ciekawe co wie i skąd to wie, może tylko przypuszcza? Więc mamy gotowy temat do żartów i co się dziwić M.Stuhrowi?

I wreszcie Tu polew. Pancerna brzoza, pękające parówki, puszki po piwie. Takich argumentów używali eksperci od wypadku w Smoleńsku. Dołożył też sam Kaczyński, który coś mówił o generalskiej nodze swojego brata w trumnie. Bardziej ośmieszyć katastrofy w Smoleńsku niż to zrobił Macierewicz jego „eksperci” i jego komisje już się nie da.

Tak więc po jednej stronie mamy: Kaczyńskiego, IPN, Dudę, obecny BOR, Wiadomości, Macierewicza, Karnowskiego i wielu innych, którzy codziennie dostarczają nowych tematów a pod drugiej stronie Macieja Stuhra, który nic nie wymyślał, on tylko, ich poczynania inteligentnie i dowcipnie spuentował.



poniedziałek, 07 marca 2016

Wysłuchałem jego przemówienia z Łomży i gdy słyszałem stwierdzenia kierowane do Polaków gorszego sortu, pełne jadu i nienawiści zastanawiałem się jak te słowa brzmiałyby w ustach Donalda Tuska?

Czy Donald Tusk użyłby tych samych określeń pod adresem swoich oponentów? No i kompletnie mi się to nie zgadzało, zupełnie klimat przemówień Kaczyńskiego nie pasuje mi do klimatu przemówień i doboru słów w wypadku Donalda Tuska.

Porównuję go do premiera Tuska gdyż Kaczyński swoje idee chce wcielać w życie przez minimum dwie kadencje.

Kaczyński w swoich przemówieniach przypomina Hitlera, który za nic miał demokrację i najchętniej by zmiażdżył i unicestwił swoich przeciwników. Natomiast w swoich pomysłach i reakcjach przypomina mi, groźnego dla swojego narodu, i totalnie infantylnego zarazem Kima z Korei Północnej.

Kaczyński w swoim szaleństwie szarpie się i miota. Posiłkuje się najwymyślniejszymi przykładami. Przywołuje Breżniewa i Związek Radziecki. Insynuuje że opozycja jest sterowana z zagranicy. Że jacyś ludzie uprawiali pedagogikę wstydu. Mówi o upokarzaniu Polaków. Dyscyplinuje zagranicznych dziennikarzy. Gada jak Urban gdy był w najlepszej formie.

Odnoszę wrażenie, że Kaczyński dryfuje w jedną, dziwną stronę. Jego emocjonalne przemówienia będą coraz mniej zrozumiałe dla jego prostego, zmanipulowanego elektoratu i paradoksalnie najbardziej będzie rozumiany przez znienawidzonych ...wykształciuchów, tylko oni jeszcze będą w stanie ogarnąć słowa „mistrza”.

W momencie gdy i wykształciuchy przestaną nadążać za naukami „mistrza” będzie to koniec „mistrza”.

Ego „mistrza” nie zniesie sytuacji w której jego własny bełkot będzie rozumiał tylko … on sam. Wtedy „mistrzowi” najpierw skoczy adrenalina a fala gniewu i złości zaleje mu mózg.

Gdy, gospodarcze, utopijne wizje „mistrza” doprowadzą do tego, że prosty elektorat zobaczy ubytki w swoim portfelu, to elektorat zacznie mruczeć z niezadowolenia.

Wtedy „mistrza” nienawiść i pogarda skierują się w stronę jego własnego elektoratu. Niewdzięczny elektorat, nic nie rozumie – wielkie dzieło budowy/nie wiadomo czego?/ Wymaga czasem poświęceń – przecież np.w Korei Północnej obywatele to wiedzą i cierpliwie czekają.

Czy Lech Kaczyński, gdy leciał we mgle do Smoleńska usłyszał od brata – musisz to zrobić?

Czy Szydło i jej rząd, który nie ma kasy na przedwyborcze obietnice słyszy od Kaczyńskiego to samo – musisz to zrobić?

Wygląda na to że Kaczyński zawsze jest sobą a potem, na końcu, jest katastrofa?



środa, 24 lutego 2016

Kaczyński milczy, myślę że z dwóch powodów. Po pierwsze nie chce uczestniczyć w tej teczkowej przepychance. Byłby zmuszony do komentarzy, udzielania wywiadów, generalnie zostałby wciągnięty w ten „bolkowy” tygiel a nie chce się ubrudzić.

Po drugie, Kaczyński nie może być pewny czy w tych ujawnionych dokumentach nie ma coś na niego? Dopiero gdy koledzy z IPNu doniosą mu, że nic nie znaleźli, wtedy zabierze głos.

Jaki będzie ton wypowiedzi Kaczyńskiego? Ma dwie możliwości, albo jego komentarz będzie wyważony i stonowany, w co wątpię. Lub będzie chciał zdeprecjonować Wałęsę i nadal będzie natrętnie próbował podmienić go na swojego brata? Ale to jest ryzyko, bo jeżeli gdzieś u jakiejś innej wdowy znajdą się teczki a wśród nich kwity na niego i brata to dojdzie do kompromitacji i pewno teraz nad tym intensywnie rozmyśla.

Już od dawna wielu chciało być Wałęsą, tylko że żeby być Wałęsą, trzeba być też Bolkiem. Bolek, paradoksalnie, coraz mniej jest postacią, która współpracowała, a staje się symbolem pewnej rozgrywki z esbecją. Po jednej stronie mamy samotnego, bezbronnego człowieka z początku lat 70. a po drugiej potężny aparat represji, który musi tego człowieka złamać.

Samotny człowiek pozornie idzie na współpracę, po to żeby może zachować życie? Przykład księdza Popiełuszki pokazuje, że te służby potrafiły działać bezwzględnie. A Wałęsa miał dla kogo żyć, miał żonę i liczną rodzinę. Co by było gdyby np. go zabili? Dzieci straciły by ojca, żona zostałaby wdową. Nawet nie wiadomo czy powstałaby o nim jakaś piosenka, jak o Janku Wiśniewskim. Symboliczny Janek Wiśniewski zginął w sposób spektakularny, Popiełuszko podobnie. Kto by się wtedy upomniał o Wałęsę, który jeszcze nie przywódca Solidarności, „przypadkowo” zmarłby na atak serca gdzieś w celi?

To co zrobił Wałęsa później – to była wielokrotna pokuta. Udowodnił, że tamten podpis to była rozpaczliwa obrona i desperacja. Stał się symbolem walki i wolnej Polski, stał się przywódcą, którego Polacy bardzo potrzebowali.

Paradoksalnie, gdyby nie Wałęsa, który kiedyś z epizodem Bolka, wywalczył dla Polski demokrację to nie byłoby ani Kaczyńskiego, ani Pisu, a Kaczyński nie miałby czego rozwalać bo zabawki, czyli demokracji do obecnej rozwałki, by po prosu nie było.

Co zrobił Kaczyński gdy Wałęsa został internowany? Był na wolności, internowany nie był. Jeżeli miał takie predyspozycje przywódcze? - mógł się wtedy wykazać. Mógł stworzyć struktury, skupić wokół siebie opozycjonistów. Mógł prowadzić walkę żeby udowodnić jak wielkim jest patriotą. Patriotą nie w gębie, ale w działaniu. W tym mrocznym czasie kiedy Polacy potrzebowali nadziei, mógł nam tę nadzieję dać. Niestety nie dał. A przecież mógł zmagać się, tak jak Wałęsa, z esbecją, milicją i całą machiną represji. Mógł pokazać jak walczy niezłomny Kaczyński i na dodatek, niczego nie podpisuje. To był świetny czas dla bohaterów. Dlaczego Kaczyński go nie wykorzystał? Dlaczego nie został bohaterem? Dlaczego już wtedy nie zdetronizował Wałęsy? Był o niebo lepiej wykształcony, był patriotą.

Przecież mógł wyjąć to co każdy żołnierz nosi w plecaku – buławę. No tak, może i każdy nosi ale nie każdy może być Napoleonem. A może plecak Kaczyńskiego był pusty?

Więc co zrobił Kaczyński gdy Wałęsa był internowany a on sam mógł zająć jego miejsce i poprowadzić lud na barykady?

Zrobił bardzo wiele … nie narażając się poczekał, aż Wałęsa … wyjdzie z tego internowania i dokończy rozpoczęte dzieło.

Każdy podziwiany przywódca jak Napoleon czy Piłsudski ma w sobie to coś, co pociąga tłumy … charyzmę. Kaczyński jej nie ma, zawsze pozostanie tylko znakomitym ale żałosnym manipulantem. Zasiał ziarno nienawiści Polaka do Polaka i przez lata umiejętnie je pielęgnował – to jedyna jego „zasługa” i jedyna umiejętność.

Teraz stada piesków ujadają i próbują kąsać z zazdrości, i bezsilnej złości, że zostali w stadzie, i że nie było ich stać na odwagę, żeby w odpowiednim momencie wyjść ze stada i zostać...Bolkiem.



niedziela, 21 lutego 2016

Skopiowane z FB – GAZETA.PL Edward Graczyk 2008-12-09. krótko było – już nie ma na FB.

Ja, niżej podpisany Edward Graczyk, mając na uwadze zgłaszane publicznie zarzuty wobec Lecha Wałęsy o jego rzekomą agenturalną przeszłość oświadczam co następuje:

1. Jako pracownik służb kontrwywiadu PRL zostałem skierowany do Gdańska w celu monitorowania bezpieczeństwa państwa w związku z zajściami w grudniu 1970 r. Zlecono mi ocenę postępowania i potencjalnego zagrożenia ze strony czynników zewnętrznych oraz skoncentrowanie uwagi na liderów protestów robotniczych, w tym na osobie Lecha Wałęsy.


2. W trakcie realizacji tych zleconych mi zadań, w ścisłej współpracy z innymi organami PRL, przeprowadzałem przesłuchania liderów protestów, protestów tym Lecha Wałęsy jako uczestnika i przywódcę zajść.

3. Wszystkie rozmowy z Lechem Wałęsą były przesłuchaniami w czasie których był on poddawany oczywiście presji właściwej dla tej formy wywiadowczej.

4. Nigdy nie uzyskałem od Lecha Wałęsy żadnej deklaracji współpracy z organami bezpieczeństwa PRL, ani nigdy w czasie tych rozmów czy przesłuchań nie było mowy o werbunku Lecha Wałęsy do współpracy z organami PRL.

5. Zaprzeczam kategorycznie twierdzeniu, abym był tą osobą, która zwerbowała Lecha Wałęsę.

6. Według mojej wiedzy operacyjnej, żaden inny pracownik organów bezpieczeństwa PRL nie uzyskał od Lecha Wałęsy zgody lub deklaracji współpracy agenturalnej czy jakiejkolwiek innej z organami PRL, gdyż fakt taki byłby mi natychmiast znany, jako informacja niezbędna w pracy wywiadowczej.

7. Jednoznacznie stwierdzam, że Lech Wałęsa nie sporządzał na moje ani innych organów PRL zlecenie żadnych relacji ani informacji na piśmie.

8. Z treści przesłuchań Lecha Wałęsy nie wynikała żadna możliwość pokrzywdzenia ani zagrożenia dla osób trzecich.

9. Wobec braku jakiejkolwiek deklaracji współpracy z organami PRL wykluczone jest, abym przekazywał Lechowi Wałęsie środki finansowe jako wynagrodzenie, czy zwrot kosztów podróży, skoro przesłuchania odbywały się w mieście jego zamieszkania tj. w Gdańsku, a zwrot kosztów należał się tylko w razie dojazdu z innej miejscowości.

10. Potwierdziłem w swoich upublicznionych zeznaniach wiarygodność dokumentu kwitującego przekazanie pieniędzy, sygnowane podpisem "Bolek", co oznaczało w praktyce służb PRL, że środki zostały przeznaczone na sprawę o kryptonimie "Bolek", a wydatkowanie potwierdzone zostało podpisem wykonanym przeze mnie lub innego pracownika służb PRL za pomocą tego kryptonimu.

11. Lech Wałęsa osobiście, własnoręcznie, ani w żaden inny sposób nie potwierdzał przyjęcia ode mnie żadnych środków finansowych, gdyż nigdy nie nastąpiło wręczenie mu takich środków.

12. Standardową praktyką działania organów bezpieczeństwa PRL było przypisanie do akcji rozpracowywania danej osoby, w tym przypadku Lecha Wałęsy, konkretnego kryptonimu bez wiedzy ani zgody tej osoby. Kryptonimem "Bolek" zostały nazwane w dokumentacji organów PRL wszystkie działania wobec danej osoby, w tym podsłuchy w zakładzie pracy, na łącznicy telefonicznej, podsłuch w siedzibie związku zawodowego kierowanego przez Lecha Wałęsę i podsłuch na telefon domowy.

13. Istniejące pokwitowania przekazania środków finansowych nie są więc pokwitowaniami odebrania ich przez osobę poddaną rozpracowaniu, a stanowią potwierdzenie poniesienia kosztów aranżacyjnych prowadzenia sprawy o danym kryptonimie kryptonimie rozliczeniach wewnętrznych organów PRL.

Reasumując:

Po pierwsze - nie został z moim udziałem, ani za moją wiedzą dokonany werbunek Lecha Wałęsy do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL, o takim fakcie zostałbym poinformowany,

Po drugie - Lech Wałęsa nie otrzymywał żadnych środków finansowych finansowych z tytułu wezwań na przesłuchania lub jakichkolwiek innych gratyfikacji finansowych.

Po trzecie - Lech Wałęsa z racji rozpracowywania jego działalności był stroną pokrzywdzoną.

Po czwarte - prowadzone przesłuchania Lecha Wałęsy dotyczyły spraw bezpieczeństwa zewnętrznego PRL, a nie jakichkolwiek relacji wewnątrz grup pracowników, czy kolegów, dlatego nie mogły stanowić zagrożenia dla tych osób. 

Oświadczam, że ze względu na wiek i inne okoliczności osobiste chcę zamknąć wszelkie spekulacje w opisywanych sprawach przekazuję powyższe informacje w dobrej wierze, opisując znaną mi prawdę historyczną i nie mam zamiaru w żaden inny sposób wypowiadać się w tej sprawie.



piątek, 19 lutego 2016

Ja to widzę tak. Są lata 70. czas represji na opozycji, aresztowania, przesłuchania, szykany.

I widzę elektryka, który ma żonę i kilkoro dzieci. Co On powinien wtedy robić? O co dbać? Oczywiście o rodzinę! Powinien żyć w schemacie. Śniadanie, kanapki, wyjście do pracy, powrót do domu i nadzieja na podwyżkę. Nie wychylać się. Posłusznie przyjmować to co daje państwo. Żyć tak jak żyły miliony innych robotników, mężów i ojców.

Czy Wałęsa wtedy myślał racjonalnie? Trzeba było być szaleńcem żeby w tamtych czasach, mając Dankę i dzieciaki na utrzymaniu, wejść jeszcze w politykę i walczyć z bezwzględną dyktaturą jednej partii. Po co mu to było?

W sumie to teraz rodzi nam się podobna dyktatura – może potrzebny Wałęsa 2 ?

Wtedy, u Wałęsy była następująca sytuacja, z jednej strony rodzina, z drugiej jego opozycja, a co za tym idzie, esbecja, naciski, przesłuchania i groźba utraty pracy, czyli - pozostanie bez środków do życia.

Czy w tamtym czasie, podobnie z życiem borykała się rodzina Kaczyńskich? Czy Kaczyński miał już wtedy kota? Jeżeli miał to miał problem, bo w latach 70. nie było karmy dla kotów w sklepach, nie było puszek Whiskasa. Ale może się mylę – może były w Pewexie i można je było kupić za bony lub dolary?

Czy Kaczyński już wtedy słyszał o Wałęsie? Może słyszał. Może nawet był na tyle odważny żeby włączyć zagłuszane przez władze radio Wolna Europa? Jeżeli tak … to szacun … on prawie równy jest Wałęsie. Ale jest pewien problem.

Wałęsa był sobą, nie ukrywał się, jeśli tłumy szły za nim to dlatego że był Wałęsą a nie jakimś dziwolągiem typu KaczDuda czy KaczSzydlo. Był wyjątkową osobowością, nie musiał się chować i wystawiać Geremka czy Mazowieckiego.

Teraz Kaczysyn będzie robił z niego pijaka i konfidenta. Ja pamiętam tamte czasy i pamiętam ile nadziei dawał Wałęsa w czasach Pinocheta – czyli Jaruzelskiego. Że był internowany, że był manipulowany i szykanowany ale … się nie poddawał i dzięki niemu nie poddawaliśmy się my wszyscy. Bo z jego siły my czerpaliśmy nasza siłę.

Dlatego My – normalni, jesteśmy Wałęsami. Mamy w sobie jego pierwiastek.

Są jeszcze inni, którzy nie mieli marszałkowskiej buławy w tornistrze i Wałęsie chorobliwie zazdroszczą.

Tych pomniejszych pomijam – choćby był Gwiazdą. Natomiast ten najważniejszy, prawie jak Statua Wolności, zamiast marszałkowskiej buławy ma w ręku … puszkę karmy dla kota.

 

środa, 17 lutego 2016

Dzisiaj, przeglądając newsy, przeczytałem wypowiedź jednej z wielkich osób tego pisowskiego świata i uznałem, że poszczególne wyrazy da się przypisać do określonych polityków. Spróbujcie przypisać grupy wyrazów do określonych polityków.



A - nieznośnie, prymitywnie, nawijać, małpować

B - agent, kompleksy , bezpieka, namiestnictwo

C - kłamstwo, nienawiść, korupcja, bandzior

D - złośliwy, ruski, matołectwo, eunuch

E - ataki, afera, kolanem, gender

F – nacjonalizm, antysemityzm, eschatologia, mistycyzm

G – plotkarstwo, lider, upolitycznienie, marginalny

H – głodne, bolesne, prawda, duma



1 – Joachim Brudziński

2 – Beata Kempa

3 – Krystyna Pawłowicz

4 – Jarosław Kaczyński

5 – Andrzej Duda

6 – Mariusz Błaszczak

7 – Zbigniew Ziobro

8 – Antoni Macierewicz



Strach ma wielkie oczy, a tu za chwilę się okaże, że spokojnie można było zaliczyć a nawet zdobyć więcej. Po kolei … lub nie...

Tak więc metoda eliminacji.

A – czy słowa - nawijać, małpować pasują do słownika Kaczyńskiego, Błaszczaka, Macierewicza, Dudy itd...? Nie. To może być tylko Brudziński lub Pawłowicz

B - jest łatwe, ten zestaw słów wskazuje tylko na jedną a osobę … Macierewicz. Agent … namiestnikostwo, jego ulubione słowa.

C – też jest łatwe – Ziobro. Bo przecież korupcja, bandzior...

D – ten zestaw to tylko Pawłowicz albo znów Brudziński. Pawłowicz używa słów dosadnych ale prostych, Brudziński używa dosadnych ale często bardziej wyszukanych. Tak więc porównując zestaw A z D, gdzie ta para już występowała, to A – Pawłowicz a D - to Brudziński.

E – została nam czwórka delikwentów. Ten zestaw nie pasuje do Kaczyńskiego, Dudy, trochę do Błaszczaka i Kempy.

F – to absolutnie Kaczyński. To on jest mistrzem wprowadzania do powszechnego obiegu słów trudnych – np. establishment. A ten zestaw zawiera słowa trudne.

G – jest trudne, nie wiadomo do kogo przypisać? To zestaw słów nudnych a kto jest najnudniejszy w tym towarzystwie?

H – kto używa najczęściej słów głodne i duma? Szydło i Duda. „Polska to dumny naród” itd. Lub „głodujące dzieci”. Szydło w tym towarzystwie nie ma więc …tak jest - Duda.

E i G – pozostaje nam przypisanie Kempy i Błaszczaka. Kto jest z tej pary wyrazistszy i bardziej dosadny? Kempa czy Błaszczak? I kto często podpiera się gender i mówi o przepychaniu ustaw kolanem? Jasne że Kempa.

Wiec E – Kempa, G – Błaszczak. Tak więc, rozwiązanie jest następujące.

A – 3

B – 8

C – 7

D – 1

E – 2

F – 4

G – 6

H – 5

Łatwo nie było, wiem. Ale polityka i politycy to zawsze, meandry, i zagadki. Nic nie jest krystaliczne i oczywiste, i trzeba umieć się poruszać w tej mętnej wodzie.





wtorek, 16 lutego 2016

Dzisiaj, przeglądając newsy, przeczytałem wypowiedź jednej z wielkich osób tego pisowskiego świata i uznałem, że poszczególne wyrazy da się przypisać do określonych polityków. Spróbujcie przypisać grupy wyrazów do określonych polityków. Np. C - przypisane jest tylko do jednego polityka ... podobnie A, B itd...



A - nieznośnie, prymitywnie, nawijać, małpować

B - agent, kompleksy , bezpieka, namiestnictwo

C - kłamstwo, nienawiść, korupcja, bandzior

D - złośliwy, ruski, matołectwo, eunuch

E - ataki, afera, kolanem, gender

F – nacjonalizm, antysemityzm, eschatologia, mistycyzm

G – plotkarstwo, lider, upolitycznienie, marginalny

H – głodne, bolesne, prawda, duma



1 – Joachim Brudziński

2 – Beata Kempa

3 – Krystyna Pawłowicz

4 – Jarosław Kaczyński

5 – Andrzej Duda

6 – Mariusz Błaszczak

7 – Zbigniew Ziobro

8 – Antoni Macierewicz





 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54
Zakładki:
Czepny@gazeta.pl
Minister
Tagi
Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne)