Kategorie: Wszystkie | Polityka
RSS

Polityka

niedziela, 13 maja 2012

-”Oczy każdemu wyrwę, kto powie coś na Grzegorza Lato-piłkarza. Natomiast ja Grzegorza Latę tyle znam, że z całym przekonaniem mogę powiedzieć o nim jedno – prymityw” - Jan Tomaszewski

Ja mam podobnie - nigdy nie będę krytycznie wypowiadał się o niezapomnianym bramkarzu reprezentacji trenera Górskiego – popularnym „Tomku” - bo pamiętam ile wspaniałych chwil dzięki niemu mogliśmy przeżyć. Ale tamtego „Tomka” już nie ma - tak jak nie ma już tamtej Solidarności; obecnie jest poseł PiS-u „spocony Janek”, który próbuje odcinać kupony od dokonań „Tomka” - tak jak są zadymiarze, którzy próbują udawać związkowców „Solidarności”.

Gdzie był Tomaszewski ze swoją krytyką, gdy w 2002 roku ciemnoskóry Polak, Olisadebe, dał Polsce awans do finałów mistrzostw świata? - a gdzie byłby sam Tomaszewski gdyby po fatalnym debiucie w meczu z Niemcami, w 1971 roku, gdy puścił trzy bramki, trener Górski z niego zrezygnował?

Zachciało się Tomaszewskiemu zostać politykiem więc dołączył do pisowskiej ekipy. Dobrze trafił, zna zasady – wie że trzeba nieustannie zabiegać o przychylność Kaczyńskiego obrażając tych, których prezes PiS nie lubi. Ale Tomaszewski jeszcze sporo musi się nauczyć od takich fachowców jak Błaszczak czy Hofman. Nie wolno wychodzić przed szereg. Trzeba obserwować kogo Kaczyński krytykuje a potem wyskakiwać zza jego pleców i ze zdwojoną siłą rzucać się temu komuś do gardła, nie wolno samemu wybierać ofiary.

Tomaszewski zbyt samodzielnie, w ramach wazeliniarstwa, postanowił zdyskredytować „naszych”. Nawet jeżeli Kaczyński na sporcie się nie zna, to wie, że jego elektorat mecze będzie oglądał i co...? - nagle ten elektorat od „spoconego Janka” się dowiaduje, że to nie „nasi” tam będą grać tylko „kadra hańby” i farbowane lisy? Kaczyński musiał zareagować i zareagował, bo powiedział:

_”możne ją krytycznie oceniać, może krytycznie oceniać Polski Związek Piłki Nożnej ale musi Polakom życzyć sukcesów, to jest element patriotyzmu, pełnej lojalności tego porządku, przyjaźni czy jak niektórzy określają porządku miłowania, "ordo caritatis", najpierw jest się życzliwym w stosunku do swoich.”

Dosyć zastanawiająca jest ta wypowiedź Kaczyńskiego. Poucza on Tomaszewskiego mówiąc mu co to: patriotyzm, lojalność, życzliwość, miłowanie swoich, że Polakom należy życzyć sukcesów, i że taka postawa tworzy rodzaj porządku – w Sejmie Kaczyński o miłowaniu zapomina a spod poselskiej ławy wyciąga „Mein Kampf”.

A gdyby tak Tomaszewski w ramach riposty odpowiedział Kaczyńskiemu jego własnymi słowami zmieniając tylko na początku adresata -brzmiało by to tak:

-”Można politykę prowadzoną przez rząd krytycznie oceniać, można krytycznie oceniać sam rząd ale trzeba Polakom życzyć sukcesów, to jest element patriotyzmu, pełnej lojalności, tego porządku, przyjaźni czy jak niektórzy określają porządku miłowania "ordo caritatis" najpierw jest się życzliwym w stosunku do swoich.

Taka wersja w ustach Kaczyńskiego brzmiałaby nieprawdopodobnie.

Pytanie, czy Tomaszewski może zostać prezesem PiS? Nie od razu, ale oczywiście że tak. Pod warunkiem, że „nasi” od samego początku skompromitują się na Euro. Wtedy pisowski elektorat łaskawszym okiem spojrzy na Tomaszewskiego, bo okaże się, że to on, a nie Kaczyński miał rację, i to będzie pierwszy krok do prezesury. Skoro „prymityw” został prezesem PZPN, to dlaczego „spocony Janek” nie może zostać prezesem PiS?

 

 



czwartek, 26 kwietnia 2012

Telewizyjna zapowiadaczka najpierw przeanalizowała sprawę Papały, po czym przedstawiła portret Patyka, który przez 14 lat wodził za nos polski wymiar sprawiedliwości – swoją drogą, kto za te 14 lat zapłaci? Właściwie, kto zapłaci, to wiadomo - Ty, ja, Ona, On, ale jestem ciekaw ile już zapłaciliśmy, i ile kasy jeszcze mamy szykować np. na odszkodowanie dla Mazura?

Potem było trochę psychiatryka, czyli zapowiadaczka pokazała Kaczyńskiego na trybunie sejmowej i dopiero pod koniec wiadomości biedaki z telewizji - którym do pierwszego nie starcza, bo ludzie nie płacą abonamentu – przypomnieli sobie, że mają misję, i że należałoby poinformować o trwającej wizycie chińskiej delegacji.

Tak więc zapowiadaczka poinformowała, że takowa wizyta ma miejsce, po czym silnym głosem dobitnie dodała, że – oczywiście nie rozmawiano o przestrzeganiu praw człowieka!

 To wizyta na niespotykaną skalę, na dodatek do Polski przyjechało kilkunastu przywódców z państw Europy Środkowej. W hotelu Hilton spotkało się 1000 przedstawicieli przedsiębiorstw z Chin, Polski i innych krajów środkowoeuropejskich - i oni nie rozmawiają o przestrzeganiu praw człowieka. To skandal!

 Osobiście dziękuję za taki sposób podawania wiadomości i za idiotyczne komentarze. Mnie naprawdę szkoda: Tybetańczyków, głodujących Koreańczyków, umierających Somalijczyków, ofiar Czerwonych Khmerów, ofiar wojny w Wietnamie, wojny na Bałkanach... itd. ale Chińczycy nie przyjechali tu rozmawiać o Tybecie, ale aby robić interesy. Po to wstąpiliśmy do Unii, aby w sprawach drażliwych występować wspólnie jako określona siła. Co my sami możemy, to pokazał Kaczyński w Gruzji – co najwyżej sobie zaszkodzić i się ośmieszyć.

 Co by było gdybyśmy z Chińczykami rozmawiali głównie o Tybecie, z Rosjanami o Smoleńsku, z Amerykanami o wizach, a z Niemcami o odszkodowaniach i od tego uzależnialibyśmy nasze relacje? Wszystkie inwestycje omijałyby nas wielkim łukiem a pani zapowiadaczka zamiast, dajmy na to 10 tys., zarabiałaby pięciokrotnie mniej, a ponieważ jej to nie grozi, może teraz wygłaszać idiotyczne teksty nie ponosząc żadnych konsekwencji.

 Czemu Chińczycy zrobili taki „najazd”? Są dwa powody. Po pierwsze - bo z hukiem pozbyliśmy się ich firmy, która próbowała byle jak budować autostradę, a po drugie - wizyta naszego Prezydenta w Chinach.

Po wywaleniu ich firmy Chińczycy nabrali do Polski szacunku, to oczywiście by nie wystarczyło do „najazdu”, bo mają silnie przerośnięte ego, jak Putin, Kaczyński, Kim Dżon jakiś tam... i dopiero grudniowa wizyta Prezydenta, który wziął ze sobą trochę polskiej wódki, ich udobruchała. Teraz jest szansa, że zechcą wydać w Polsce trochę ze swojej ponad 3 bilionowej, dolarowej rezerwy walutowej.

A z tą nieszczęsną autostradą to było tak, przyleciał do Polski chiński minister od transportu żeby nam jakąś firmę polecić, właśnie nadarzyła się okazja, bo rozwalił się Tupolew i chowali prezydenta. Na miejscu zorientował się, że Polacy zamiast o autostradzie to o Wawelu rozprawiają więc nam jakiś kit wcisnął. Na szczęście Polacy się zorientowali i teraz to procentuje. 

 



sobota, 21 kwietnia 2012

Siedzę sobie przed telewizorem, oglądam wiadomości z psychiatryka - bo trudno inaczej się odnieść do tego co się dzieje, gdy do tłumu przemawia, coraz bardziej zaburzony, straszny bliźniak; tak na marginesie, po ostatnim wystąpieniu jeszcze bardziej zaburzonego Macierewicza, który chce wojny z Rosją, jaki powinien być kolejny krok PiS-u? Wydaje się, że nie pozostaje im nic innego jak zaapelować do pewnej grupy Polaków, aby chwycili za broń i aby zrobili porządek w kraju – no bo ile można wiecować? - trzeba działać a wszelkie słowne instrumenty zostały już wyczerpane. I tu się pokuszę o długoterminową prognozę pogody dla kraju - wziąwszy pod uwagę postępujący stopień zaburzenia, rozdrażnienia i zniecierpliwienia Kaczyńskiego, i jego otoczenia, to lato będziemy mieli gorące.

 Ale wróćmy do telewizora. No więc oglądam to przedstawienie paranienormalnych i nagle, ze zdziwieniem czytam - jakoś tak wstydliwie podaną u dołu ekranu na pasku, informację - że premier rozpoczął kilkudniową wizytę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Arabii Saudyjskiej.

Kiedyś, za czasów Kaczyńskich, taka informacja w TVPinfo byłaby wałkowana przez kolejne dni, bardziej niż kolejna wizyta w Gruzji. Opozycja mogłaby sobie w tym czasie manifestować, pies z kulawą nogą by się tym nie zainteresował. A jeżeli by się zainteresował to tylko po to, by tę opozycję obszczekać, że robi zadymę, podczas gdy premier Kaczyński, patriota, poleciał załatwiać ważne rzeczy dla kraju.

 Zaaferowany, chcąc poszerzyć swoją wiedzę na temat tej wizyty, pobiegłem do internetu i otworzyłem internetową Wyborczą, i czytam:

  • nie mogli skoczyć sobie do gardeł, bo walczą o media

  • nie ma spisku mającego zlikwidować TV Trwam

  • Kaczyński do Ziobry. Wracajcie!

  • ci ludzie są ogłupiani przez biznes i o.Rydzyka...itd

O wizycie premiera... cisza.

 Wszystko na to wskazuje, że dla wielu, którzy czytają ten blog informacja o wizycie premiera będzie newsem, sądzę również, że redaktorzy z internetowej Wyborczej po powrocie z manifestacji paranienormalnych, również przeczytają ten blog i dzięki temu dowiedzą się np. że:

 

  • Jest to pierwsza wizyta na szczeblu szefa polskiego rządu w Arabii Saudyjskiej od czasu nawiązania stosunków dyplomatycznych z tym krajem. Król Abd Allah złożył wizytę w Polsce w 2007 roku. Dotychczas monarcha odwiedził jedynie kilka wybranych stolic europejskich, stąd szczególny charakter ówczesnej wizyty.

  • Arabia Saudyjska jest najbardziej rozwiniętym gospodarczo krajem arabskim. Wytwarza około jedną czwartą PKB całego świata arabskiego, dysponując znacznymi zasobami kapitałowymi i największym w regionie potencjałem importowym.

  • Podczas wizyty szef rządu spotka się z politykami i przedstawicielami biznesu obu krajów. Wizyta ma na celu głównie wzmocnienie kontaktów gospodarczych.

 Mógłbym zadać pytanie w formie quizu, co jest ważniejsze? -

 

  1. Relacja z wiecu paranienormalnych?

  2. Wizyta premiera?

Dla odpowiadających pozytywnie na pierwsze pytanie byłyby dwa podpunkty – a i b.

 1a. Odpowiadam poważnie

1b. Robię sobie jaja.



sobota, 14 kwietnia 2012

Na początek, tak dla wyjaśnienia, dla uproszczenia w tekście używam skrótu pp. Skrót ten oznacza prawdziwego polaka – proszę nie mylić z popier....ńcem. Dziękuję...

46 do 17 – tak wyglądają preferencje Polaków co do osoby przyszłego prezydenta. Według badań SMG/KRC tylko 46 procent Polaków widziałoby na tym stanowisku komoruskiego a aż 17 procent prawdziwego polaka.

Ta niewielka, prawie 30 procentowa, przewaga to błąd statystyczny – błąd na niekorzyść pp, o czym za chwilę się dowiemy, bo dowiemy się się z ust pp, że pp ma swoje własne badania, z których jasno wynika, że te inne, zmanipulowane sondaże, podają nieprawdę.

Skoro już ustaliliśmy, że ta przewaga to żadna przewaga, że to błąd statystyczny na niekorzyść pp, a więc właściwie równowaga lub nawet przewaga pp, o czym z premedytacją nie informują pracownie badań, to jasno z tego wynika, iż pp nie musi się niczego obawiać, niczego niwelować, o nic zabiegać, po prostu musi robić swoją robotę czyli dbać o interes Polski a w interesie Polski jest jak najszybsze pozyskanie ubłoconego Tupolewa.

Stopień jego ubłocenia oczywiście oceni mistrz w obrzucaniu błotem, nieoceniony Macierewicz i jego komisja.

 Gdyby się jednak okazało, że w kolejnych miesiącach z przeprowadzonych badań będzie wynikało, że różnica z obecnych prawie 30% wzrośnie do 35%, a może nawet do 40% ,to nic nie znaczy, będzie to bowiem oznaczało tylko jedno, że nastąpił wzrost błędu statystycznego i nadal jest remis ze wskazaniem na pp. A jeżeli niedowiarków to nie przekona, to przyszła pani minister spraw zagranicznych, Anna Fotyga, z przyjemnością uda się za ocean i przywiezie ze sobą amerykańskiego naukowca z tytułem profesora, rzecz jasna, który to wszystko swoim autorytetem potwierdzi.

W razie nadal utrzymującej się różnicy, również bratanica pp z przyjemnością na forum Parlamentu Europejskiego zrobi to co lubi najbardziej, czyli oskarży rząd swojego kraju o wprowadzanie opinii publicznej w błąd i wyjaśni, że w najbliższych wyborach prezydentem RP zostanie...kartofel - tzn. stryj.

PP jeśli chce zostać prezydentem, to już teraz, przed lustrem powinien poćwiczyć różne wersje swoich publicznych wystąpień. Po pierwsze, przemówienie do polskich rolników wyjaśniające dlaczego Putin, nieoczekiwanie po telefonicznej rozmowie z pp wprowadził embargo na produkty rolne. Kolejne przemówienie, tym razem do wszystkich rodaków, wyjaśniające dlaczego po kolejnej telefonicznej rozmowie Putin, w środku zimy, zakręcił rurkę z gazem.

Następny aktorski trening pp powinien poświęcić rozmowie z Barroso, gdzie pp będzie go prosił o wstawiennictwo w sprawie niedobrego Putina, który wprowadził embargo i zakręcił rurkę.

I ostatni lustrzany trening – najważniejszy, to scenka pt. „Płaszczenie się przed panią Kanclerz Angelą Merkel jako prośba i forma przeprosin”. Przeprosin – bo pp w czasie ostatniej kampanii Panią Kanclerz obraził, a prośba – bo zimno, gazu nie ma, zanim Barroso z Putinem coś ustalą to ruski rok minie a tu znów w nocy minus 30°, i to nie tylko w Suwałkach - „To może by się Pani Kanclerz zlitowała i puściła trochę gazu z tej rurki co to my z bratem żeśmy się kiedyś na nią wypięli?”

Po takim przygotowaniu aktorskim pp będzie miał papiery na to, aby prezydentem zostać.

 



wtorek, 10 kwietnia 2012

Przyszedł 10 kwietnia, czyli Dziady czas zacząć. Tym bardziej, że to druga rocznica. Mistrz ceremonii – guślarz, chyba dopisał, to on będzie się starał nawiązać kontakt z duszami. Rekwizyt w postaci krzyża chyba przyniesiony – chociaż zamiast krzyża powinna być kasza i jajka, bo zgodnie z „dziadowską” tradycją w ten sposób należało zapewnić sobie przychylność zmarłych. Piszę w trybie przypuszczającym, bo skrzętnie omijam wszelkie informacje na ten temat – chociaż, raz się jednak „nadziałem” ale o tym za chwilę.

Niektórzy, co bardziej niecierpliwi uczestnicy, mającego pogańskie korzenie, „dziadowskiego” misterium - nie mogąc się doczekać, już wcześniej rozpoczęli obrządek, i to w sposób dosyć radykalny, bo pootwierali wieka trumien.

Nie pisałbym tego wszystkiego, gdyby nie zapowiadacz w telewizji, który autorytatywnie stwierdził, że to co wydarzyło się dwa lata temu w Smoleńsku, to największa tragedia jaka dotknęła nas wszystkich. Zaraz potem ukazała się Holecka bez makijażu, już wiedziałem co za chwilę nastąpi i się nie zawiodłem. Ktoś niezorientowany po minie i tonie głosu Holeckiej mógłby dojść do wniosku, że katastrofa miała miejsce pięć minut temu, że oto cały świat wstrzymał oddech, a cała Polska ryczy jak Koreańczycy po kolejnej śmierci ukochanego Kim Dzong, jakiegoś tam, Ila...

Zapowiadacz miał do pewnego stopnia rację, bo faktycznie, gdy rano 10.04 dwa lata temu, pierwszy raz usłyszałem o tym wypadku, uznałem go za tragedię, która w jakiś sposób również mnie dotknęła.

Dosłownie już kolejne godziny i pojawiające się w tym czasie komentarze zaczęły podważać moje myślenie o potrzebie utożsamiania się z ofiarami i ich rodzinami – a przynajmniej nie ze wszystkimi. W ciągu kolejnych miesięcy felczer Kaczyński wspólnie ze zgrają otaczających go konowałów skutecznie wyleczył mnie z myślenia o katastrofie smoleńskiej jak o tragedii, która mnie, Polaka, również dotknęła.

 Po dwóch latach nie utożsamiam się z tragedią, która rzekomo dotknęła wszystkich Polaków. Ten niepotrzebny lot uważam za kolejny, ówczesny przejaw politycznej arogancji Kaczyńskich. Skoro jednak już do tego lotu doszło, to obecny na pokładzie gospodarz tej imprezy powinien zadbać o swoich gości i nakłonić kapitana, aby w trosce o bezpieczeństwo pasażerów zaniechał ryzykownego lądowania. Żyjący Kaczyński twierdzi, że w jego wypadku czas nie goi ran - i nie powinien, bo jako moralnie współodpowiedzialny, ma obowiązek żyć z tym bagażem.

 Pół roku później, w październiku, doszło do ogromnej tragedii, przeładowany bus uderzył w ciężarówkę – zginęło 18 osób. Dlaczego posła Macierewicza ta sprawa nie zainteresowała? To nie była nikomu niepotrzebna, polityczna wycieczka Kaczyńskich - busem ludzie jechali do pracy. Tylko że tu jakoś nie pasowałyby teorie o zamachu, Rosjanach, helu, dobijaniu rannych, nie byłoby brata bliźniaka, no i poza tym z kim tu o krzyż walczyć i komu tu pomniki stawiać?

 

 



wtorek, 03 kwietnia 2012

Bloga nie zamykam, bo zakładam, że od czasu do czasu coś mnie zainspiruje. Blogowicze do podejmowanych spraw podchodzą bardzo poważnie, a ja nie daję rady na poważnie.

Oto próbka – skopiowane, przypadkowe nagłówki tematów z mojej ulubionej internetowej GW...

 

        Caritas kupi miejski budynek za 1 proc. wartości

 

...i moja  interpretacja.



Białystok za 10zł kupi psa.

 

Pijany kierowca busa uzależniony od seksu, urwał kciuk Chrystusa Króla.

 

Caritas za sto złotych podpalił miejski budynek – ucierpiało dziecko.

 

Wytresowany pies oblał kolegę spirytusem – prosi o mediacje, zadzwoń pod 801.

 

Żołnierz wdrapał się na pomnik i odnalazł skradziony rower.

 

Oto najdroższa toaleta w Polsce, za skorzystanie 1% wartości – w środku kilkunastu pasażerów.

 

Taki mniej więcej obecnie mam stosunek do dziennikarstwa i polskiej rzeczywistości. Zakładam, że kiedyś „spoważnieję” i znów będę mógł zupełnie serio zabierać głos w sprawach: emerytur, OFE, PiS-u, Euro, Katastrofy, patriotyzmu, in-vitro, prostytucji, szkolnictwa, Konstytucji, Palikota i in.

 

 



piątek, 23 marca 2012

Nie rozumiem narzekania, że po mistrzostwach stadiony nie będą wykorzystane. Oczywiście, że nie będą, ale nie ma się czym przejmować, bo po pierwsze, wreszcie będzie kilka miejsc o światowym standardzie, a bez Euro 2012 długo byśmy takich obiektów nie mieli. Po drugie, cieszmy się, że szklanka jest do połowy pusta, tzn. że nie organizujemy Euro 2012 w całości sami lecz tylko w połowie i dzięki temu nie zostaliśmy zmuszeni do budowy kolejnych przynoszących straty obiektów. Tak więc nie mówmy, że stracimy lecz że zyskamy nie tracąc więcej. Poza tym, skoro stać nas na utrzymywanie 460 posłów i 100 senatorów, skoro stać nas na finansowanie tysięcy katechetów lub wypłacanie wysokich emerytur mundurowych, to dlaczego nie mamy cieszyć oka kilkoma ładnymi obiektami? Tym bardziej, że stadiony są dla wszystkich, a posłem czy emerytem mundurowym nie każdy być może.

W Polsce jest sporo osób, które wieszczą, że Euro 2012 to będzie dla nas oczywista strata i kompromitacja, która wielu zniechęci do ponownego odwiedzenia naszego kraju. Nie byłbym takim pesymistą, wprost przeciwnie, jestem wielkim optymistą. Na czym opieram swój optymizm? Po pierwsze, do Polski przyjadą ci, którzy w Polsce bywają często lub od czasu do czasu i po Euro 2012 nic się nie zmieni, nadal będą przyjeżdżać często lub od czasu do czasu. Druga grupa to Ci co w Polsce kiedyś tam, bardzo dawno, byli. Ci będą Polską zachwyceni, bo w porównaniu z tym co widzieli kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu zobaczą ogromne zmiany. I trzecia grupa, ta najliczniejsza. Ci, gdyby nie Euro 2012 nigdy do Polski by nie przyjechali, bo mają w głowie zakodowany stereotyp białego niedźwiedzia hasającego po naszych ulicach. No więc, gdy przyjadą to się ciężko zdziwią, a gdy na dodatek zobaczą stadiony o jakich mogliby tylko u siebie pomarzyć, to zdziwią się podwójnie. I co, nie przyjadą po raz drugi? Jak z tego widać na milion kibiców, którzy odwiedzą nasz kraj nie będzie nikogo niezadowolonego.

Zastanawiające jest to, co przed Euro 2012 wygadują feministki, bardzo lubię feministki ale one już zaczynają gonić w piętkę. Feministka – szczególnie feministka - powinna lubić kobiety i mieć o nich jak najlepsze zdanie. A z czym mamy do czynienia? - feministki porównują Euro 2012 do jakiejś samczej orgii, straszą chorobami wenerycznymi, coś jest nie tak. Trzeba mieć zaufanie do kobiet, że na czas Euro 2012 potrafią o siebie zadbać. Poza tym zastanówmy się, jak na Euro 2012 skorzystają kobiety? Przede wszystkim, są tysiące kobiet, które trudnią się nierządem , zabawne słowo – czy to te kobiety, które nie są w rządzie? Czy z kolei każda kobieta, która nie jest w rządzie uprawia nierząd?

Tak czy owak, kobiety, które uprawiają seks za pieniądze dzięki Euro mają okazję sporo zarobić i żadna feministka tego nie zmieni. Z kolei, wydaje się, że jakaś grupa kobiet przekona się, że Euro to świetny moment żeby sobie trochę dorobić i tego też żadna feministka nie zmieni. Niewykluczone też, że niektóre znajomości mogą się przerodzić później w trwałe związki – i to dzięki Euro 2012. Więc to Euro 2012 to właściwie dla kogo jest? Dla samców czy dla samic? Raczej każdy znajdzie coś dla siebie.

I jeszcze na koniec wątek sensacyjny. Oto mamy naszego narodowego Jamesa Bonda, otóż z przecieków wiadomo, że James Bond vel Jarek Kaczyński w niewyjaśnionych - jak to u tajnych agentów – okolicznościach, przekazał Andrzejowi Lepperowi tajny kod DNA. I w tym momencie, á propos oczywistego w tej sytuacji skojarzenia Jarka Kaczyńskiego z Jamesem Bondem, nasuwa się jeszcze jedno skojarzenie, z cytatem, z filmu Barei „Miś”- To jest miś na miarę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz miś, przez nas zrobiony i to nie jest nasze ostatnie słowo.



środa, 21 marca 2012

Większość kobiet nie chce podniesienia wieku emerytalnego, większość mundurowych również nie chce podniesienia wieku emerytalnego, związkowcy też nie chcą podniesienia wieku i w czasie Euro 2012 zamiast oglądać mecze, będą koczować w miasteczku namiotowym pod KPRM. Kaczyński razem ze swoimi wyznawcami też nie chce... tylko, że on idzie na całość i on nie chce niczego: rządu, premiera, prezydenta oraz...większości Polaków – widać tu wpływy Kononowicza- „żeby nie było niczego”. Rolnicy nie chcą ponosić większych ciężarów swojego ubezpieczenia. Nawet Kościół grzeszy, zamiast – jak sam naucza - pokornie nadstawić drugi policzek i pomyśleć o bliźnim, to grzeszy pomstując na tych, którzy chcą mu odebrać nasze pieniądze.

Nikt nie chce łatać dziury budżetowej, nikt nie chce myśleć propaństwowo. Nikogo nie interesuje co będzie za lat kilkadziesiąt czy kilkanaście? -liczy się tu i teraz. Wszyscy chcą łupić państwo i każdy uważa, że postępuje słusznie. Kościół ma w dupie, że przez niego nie ma pieniędzy dla samotnej matki. Samotna matka, której Kościół zabronił aborcji, pomstuje na państwo, które w ramach polityki prorodzinnej zabiera jej becikowe i daje na Kościół. Górnik wkurwiony idzie do roboty, bo wyciąga ledwie swoje 9 tys., podczas gdy jego dyrektor kilkanaście razy tyle. Rolnik jest przerażony, bo chcą zedrzeć z niego skórę i każą mu płacić 1zł składki zdrowotnej za każdy hektar. Dramat szykuje się w policji, bo w wieku 35 lat nie będzie można przejść na zasłużoną emeryturę.

Z rządzeniem też się robi nieciekawie, z jednej strony naród zadecydował, że rządzić ma Platforma z PSL- em, z drugiej strony, naród mocno się sprzeciwia propozycjom tych, których sobie do rządzenia wybrał. Do rządzenia też nikt się nie pali, Janusz Palikot jest przerażony faktem, że kilku posłów z koalicji chciałoby zasilić jego ugrupowanie. Janusz Palikot zaklina ich na wszystkie świętości, aby z koalicji nie odchodzili, bo wie czym to grozi – utratą przez koalicję większości i przedterminowymi wyborami, a wtedy całkiem możliwe, że partia Janusza Palikota uzyskałaby kilka dodatkowych punktów i prawdopodobnie musiałaby przejąć część ciężaru odpowiedzialności za państwo, a jak wiadomo, teraz żeby rządzić trzeba być niespełna rozumu. Jest co prawda taki jeden, który rządzić chce, za wszelką cenę, ma nawet gotowy skład gabinetu - począwszy od premiera, poprzez wszystkie ministerialne stanowiska - wszędzie widziałby... Zytę Gilowską.

Kaczyński – bo o nim tu mowa, rządzić nie może, dlatego, że ma kumpli nieuków, a jak wiadomo kto z kim przestaje...itp. No więc, kumpel Kaczyńskiego, niejaki Rydzyk, a dokładnie - to żenada, ale on jest nawet... doktor Rydzyk. Więc ten Rydzyk nie odróżnia mężczyzny od kobiety. Okazuje się, że Kaczyńskiemu też już się udzieliło i gdy przechodzi koło posłanki Grodzkiej, to spuszcza wzrok lub patrzy w bok. Nie może być premierem ktoś kto ma takie reakcje. Co by było, gdyby Kaczyński przechodząc koło Merkel albo Barroso spuszczał wzrok lub patrzył w bok? No, chyba że wytłumaczenie jest zgoła oczywiste. Kaczyńskiemu posłanka Grodzka najzwyczajniej w świecie się podoba, i cały tragizm postaci prezesa polega na tym, że tylko w taki sposób może to okazać - bo jak by to wyglądało, gdyby po sejmowych korytarzach chodził pod rękę z posłanką z Ruchu Palikota?

 Jeszcze na koniec ciekawe zjawisko ze świata sportu. Wszystkie agencje donoszą, że biegaczka narciarska, Kornelia Marek, która dwa lata temu została zdyskwalifikowana, na dwa lata właśnie za stosowanie dopingu, zajęła trzecie miejsce w sprincie w mistrzostwach Polski. Kto był drugi? a tym bardziej, kto był pierwszy? mało kogo, łącznie ze mną, to obchodzi - to nowa jakość w sporcie.



sobota, 03 marca 2012

Pakt fiskalny podpisany, konsultacje w sprawie wieku emerytalnego w toku, autostrady w budowie, Euro 2012 coraz bliżej, Stadion Narodowy po defloracji, PKB znów nam urosło powyżej 4%. Skoro polityka i gospodarka żyją własnym życiem, i to jak widać żyją sobie całkiem nieźle, to w spokoju można zająć się sprawami naprawdę ważnymi.

 No więc, w zdumienie wprawiają słowa Janusza Palikota, który twierdzi, że - minister Joanna Mucha gra urodą i seksapilem. Janusz Palikot zapomniał już, że grał penisem i próbował konopiami, więc wie na czym polega robota posła i jak należy prowadzić politykę. Próżność przez niego przemawia. Przez wiele miesięcy to on brylował w mediach i najwyraźniej zazdrości Joannie Musze tego, że obecnie to ona tak przykuwa uwagę.

Na usprawiedliwienie Janusza Palikota trzeba przyznać, że nie czepiał się on spraw błahych dotyczących np. z budowy stadionu czy też wypłat dużych premii związanych z jej zakończeniem. Czyli nie dotykał żaby, którą Joanna Mucha musi przełknąć po swoich poprzednikach.

To chyba pierwszy przypadek w polityce, aby robić zarzut kobiecie, że jest ładna i ma seksapil? Dlaczego np. Beata Kempa nigdy nie usłyszała od Janusza Palikota, że jest ładna i jest kobietą pełną seksapilu? Wytłumaczenie jest raczej proste – bo Beata Kempa nie jest i nie była ministrą, nie kierowała własnym resortem, i raczej jej to nie grozi - więc komplementu z ust Janusza Palikota nie usłyszy.

 Druga sprawa dotyczy Żołnierzy Wyklętych. Można by sądzić, że powinni oni spoczywać w spokoju, ale okazuje się, że nie. Zostało im do wykonania ostatnie zadanie - zmartwychwstać i pogonić różnej maści profanów, którzy próbują czcić ich pamięć poprzez tej pamięci... profanację.

Jeżeli „Wyklęci” nie zrobią z tym porządku, będą mieli przechlapane.

Właśnie świat dowiedział się, że jednym z „Wyklętych” jest Lech Kaczyński, tę dobrą nowinę zakomunikowała Zuzanna Kurtyka.

Lech Kaczyński to postać uniwersalna, można powiedzieć, nie tyle człowiek renesansu, co spolszczając - człowiek wytrych.

Bo to: prezydent 1000lecia, to symbol zbrodni katyńskiej, to symbol Solidarności, przyćmił Narutowicza, nobilitował Wawel i zrobił grzeczność Piłsudskiemu – położył się obok.

Nie chcę krakać, ale „Wyklęci” muszą coś z tym zrobić, bo w kolejce do ich grona czekają: Macierewicz, Fotyga i oczywiście Kaczyński II, a może on jest numerem I? – tym bardziej musi być wyklęty.

To nie koniec, „Wyklętych” koniecznie chcą uczcić fachowcy od palenia opon, ręka w rękę ze stadionowymi oszołomami – czyli współczesna Solidarność plus kibolstwo.

 Gdy czytałem w GW informację o Kurtyce, byłem zbulwersowany – niepotrzebnie. Obok była wiadomość, która mnie uspokoiła - bo w klimacie była podobna.

Niejaki David Sandoval ujrzał w spożywanej przez siebie tortilli twarz Chrystusa.

Tortilla to placek z mąki, soli, wody i smalcu – oraz, w tortilli Davida... twarz proroka.

Gdyby David Sandoval zobaczył twarz Mahometa i ją nieopatrznie nadgryzł, to już najprawdopodobniej by nie żył - wiadomo fatwa, dżihad itp...

 Hmmm... brak dzisiaj zakończenia....



piątek, 24 lutego 2012

Opolski mnie szturchnął swoim pytaniem – Gdzie Cię wcięło - do cholery ??

To proste, nudy, nie ma o czym pisać Piotrze Opolski. Nie raz pisałeś, że się czepiam - w końcu „czepny” jestem. A czego tu się czepiać? Np. weźmy wczoraj, cała Polska żyła dziurami w asfalcie. Asfalt nowy, świeżo położony, i już dziurawy.

No dobra, ale były ekstremalne mrozy więc może miał prawo gdzieś tam na łączeniach popękać? - okazuje się, że nie, ktoś się wypowiadał, że trzeba było go wzbogacić, to by nie popękał, no ale wtedy byłby droższy. Tak sobie myślę – ciekawe czy autostrady w Niemczech też pękają? Jeżeli tak, to wszystko jest w porządku, Niemcy by fuchy nie puścili, więc jeżeli im też autostrady pękają, to znaczy, że natura jet silniejsza od myśli inżynierskiej. Jeżeli jednak u Niemców wszystko w porządku, to natura jest silniejsza, ale tylko od...polskiej myśli...

Ale zacznijmy od końca. Autostrady rozwala natura to jasne, ale zanim je zacznie rozwalać tzw. wykonawca musi te autostrady wybudować. I on by sobie z tą budową świetnie poradził, gdyby mógł zastosować odpowiednie technologie, a nie może, bo byłoby za drogo, a ma być szybko i tanio. Dlaczego ma być tanio? Bo tak chce Generalna Dyrekcja Budowy Autostrad, a dlaczego ma być szybko? Bo takie są priorytety polityczne. Krótko mówiąc naciskają politycy, bo zbliża się Euro 2012 i autostrady powinny być gotowe.

Czyli z kolei na polityków naciska to nieszczęsne Euro 2012, które...Tu by należało napisać, że to wina PiS-u, który wykonał krecią robotę, bo podrzucił Platformie kukułcze jajo w postaci Euro 2012, na którym Platforma ma się wyłożyć – to był oczywiście żart. Gorzki żart, bo w konkluzji wychodzi na to, że dziury w asfalcie powstają przez ...Euro 2012.

 Euro 2012 obnażyło o wiele więcej defektów. Np. Stadion Narodowy nie nadaje się do gry w piłkę nożną lecz tylko do zwiedzania przez warszawiaków i do organizowania pokazów ogni sztucznych. Wszystkie zapowiadane do tej pory  mecze na tym obiekcie nie odbyły się. Piłkarze nawet byli skłonni zagrać, ale instytucja, która ma czuwać nad bezpieczeństwem imprez masowych, czyli policja, nie chciała do tego dopuścić argumentując, że to zbyt duże zagrożenie, i że oni nie dadzą rady. Nie powiedzieli dla kogo jest to zbyt duże zagrożenie – dla piłkarzy, kibiców czy dla samej policji?

Koronnym argumentem za odrzuceniem próśb kibiców i piłkarzy, aby może na stadionie jednak spróbować rozegrać jakiś meczyk był fakt, że policja nie mogła w tamtym miejscu nawiązać łączności sama ze sobą.

 Niestety -dla policji - ostatnio tę nieszczęsną łączność nawiązać się udało i pani prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz rozpromieniona, na konferencji prasowej ogłosiła, że do jakiegoś tam meczu jednak dojdzie, o potwierdzenie swoich słów poprosiła rzecznika policji. Pan rzecznik policji - przedstawiciel instytucji, której członkowie przychodzą do roboty głównie po to, aby wytrwać do wcześniejszej emerytury – na miękkich nogach podszedł do mikrofonu i nieco przerażony tym co za chwilę powie, drżącym głosem potwierdził, że łączność policja ze sobą nawiązała i oprócz wypatrywania wcześniejszej emerytury, jej funkcjonariusze pojawią się również w dniu meczu na stadionie.

Nie wykluczone, że w sukurs policji przyjdą sami piłkarze. Okazuje się, że Portugalczycy, którzy mają przetestować naszych kopaczy nie chcą grać na Narodowym. Zamiast Ronaldo i spółki przyjedzie pewno jakiś trzeci garnitur, na który przyjdzie niedużo ludzi, to i policja bać się specjalnie nie musi.

Nasi piłkarze bardzo przejmują się udziałem w Euro 2012, właśnie z rozgrywek pucharowych odpadły nasze ostatnie dwa klubowe zespoły, które jak zwykle były lepsze i jak zwykle dzielnie broniły honoru i jak zwykle... poległy.

Tym razem poległy z premedytacją po to, aby kopacze z tych klubów mogli się w spokoju przygotowywać do Euro 2012.

 Co poza tym? Prezydent Komorowski ma ponad 70% poparcie, ja mu życzę dobrego zdrowia i długiego życia, ale wybiegam myślami w przyszłość. Jemu ciągle rośnie, jeżeli utrzyma taką tendencję, to u kresu jego żywota będzie problem. Bo skoro na Wawelu chowają takiego co ma 20% poparcie, to gdzie jest miejsce dla takiego z 70% ?

 Poza tym nic mnie nie denerwuje. Z pobłażliwą życzliwością przyglądam się wysiłkom tych co u władzy, aby tę władzę na własne życzenie komuś przekazać, i wysiłkom tych co w opozycji, którzy robią wszystko, aby tej władzy nie przejąć.

 

 



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36
Zakładki:
Czepny@gazeta.pl
Minister
Tagi
Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne)